Niedziela

Włos przeżył. Tak naprawdę wyglądał jak nowonarodzony już po paru godzinach snu. Reszta dnia przeleciała bez większych rewelacji. Z ciekawostek mamy nowych ludzi na piętrze. Francuza o wzroście “metr sześćdziesiąt w kapeluszu” i angielskim, który pozbawił nas wszelkich kompleksów. Duńczyka o którym wiem tylko tyle, że się dzisiaj wprowadził i mnie obudził ciągłym otwieraniem i zamykaniem przesuwnych drzwi od szafy. Duńczyk jest młody szczaw i pewnie będzie się alienował ale Francuz wygląda na fajnego gościa. Wzięliśmy się za robotę. Próbujemy napisać zadany na przyszły tydzień programik. Caleb już się zmęczył i chce grać w Doom’a. Czyli wszystko po staremu.

(Parę godzin poźniej)

Caleb pograł w Doom’a i wziął się za poważne sprawy, postanowił się napić. Ech… zaczynam mieć obawy o progres w naszej edukacji. Bez odbioru.

Leave a comment

You must be logged in to post a comment.